Jak Jezorro i Martinos PageRank ukradli

10:39 pm Bajki Robotów

Dawno, dawno temu, za siedmioma hostami, na siódmej podstronie, na niewielkiej domence .info, nigdy przez boty nieodwiedzanej, zyl potezny król Jezorro ze swym wiernym giermkiem Maritosem. Wlosci Jezorro niezmierzone byly, domen 2 tysiace posiadal, opowiesci o jego mitycznych bogactwach krazyly po okolicznych hostach, nie z bogactw wszelakich jednak slynal, lecz z niebywalego wrecz sprytu. [ciach bajera]

Zeby juz nie przynudzac przeniesmy sie wprost do dnia, który ze wzgledu na skutki interesuje nas wszystkich, a czytajacych przeniesie w sam srodek opowiesci. Dnia tegoz król Jezorro wezwal do siebie Martinosa i rzecze:
- Giermku mój wierny, szykuj sie na wyprawe dluga i niebezpieczna, czyli taka jaka najbardziej lubimy :) Dzis ukradniemy PageRank. Tu zasmial sie zlowieszczo Jezorro, co nader czesto mial w zwyczaju.
- Panie! Znów wpadles na jakis szatanski pomysl? Czyzbys zapomnial juz jakim sromotnym banem zakonczyla sie nasza ostatnia krucjata z Onetem?
- Onet sronet. Milcz, giermku, co postanowilem tak bedzie. Komentujesz jak stary Edyt z PiO i gówno z tego wynika. Pakuj sie, siodlaj Cyklopa i w droge!
Z ciezkim sercem Martinos udal sie do stajni, by przysposobic mecho-rumaka, a wojowniczo usposobiony król, w ostatnia przed droga wizyte, do kosmetyczki byl udal.

Tymczasem…
W czelusciach swego zamczyska ponury Pneumator wykrzywil czarne usta w zlowieszczym usmiechu.
- Haha. Jezorro, mój odwieczny wróg, znów mysli ze mnie przechytrzy. Nic z tego, pokrzyzuje mu plany. Niech mysli, ze o niczym nie wiem. Haha! Hahaha!
Albowiem Pneumator mial dokladny podglad w okoliczne wlosci, a to za sprawa podsluchów i dyktafonów, szczodrze instalowanych przez zdolnego rzemieslnika Sir Nimka. Wciaz jeszcze sie smial schodzac po kretych schodach do najmocniej strzezonej komnaty, tzw. Page-Rank-Room. Stalowe sztaby odskoczyly z hukiem, tajemne haslo odblokowalo potezne rygle, mosiezne walce otwarly oscieze bramy i w ledwie oswietlonym pokoju ukazala sie okazala, 1000-letnia skrzynia wykuta w szczerym dmozie. Nachylil sie Pneumator paskudnie i raz jeszcze, ostatni, oko cieszyc poczal swa najwieksza tajemnica: manuskryptem PageRanku, wlasnorecznie szkicowanym przez samego Graffa.

Tymczasem nieopodal…
Król Jezorro z wiernym giermkiem stali juz u podnóza góry i nadawali swemu podstepnemu planowi ostatni szlif.
- Sluchaj uwaznie, bucu bawoli, bo ci 13-ty raz tlumacze: pukamy do bram, ja w przebaniu Sir Nimka, ty w starych szmatach, jako zlapany na goracym uczynku szpieg Jezorra. Nie, kurwa, nie mozesz wystapic w nowym dresie adidasa.
- Panie! Okaz mi laskawosc, nedznej gliscie - moze chociaz t-shirt z 50centem naloze niechlujnie?
- Ja pierdole, kto tu jest królem, do cholery?
- Dobra, juz dobra. Nigdy nie przyjmujesz nowych argumentów, jakbys mial skrzynke zapchana - dodal pólgebkiem giermek i szybko wdzial na siebie szmaty. Udali sie…

Puk puk.
- Okrutny Pneumatorze, wladco tych ziem, prowadze ci tego nedznego szpiega, który osmielil sie podejsc az tutaj, zapewne w niecnych zamiarach.
Dziura w debowej bramie odslonila czarne oko, które badawczo i podejrzliwie sie rozejrzalo. - Do lochu z nim! - zagrzmial ponury glos.
Brama otwarla sie nieco, w sam raz by wpuscic do zamku rycerza na koniu i jenca. Na dziedzincu palily sie jeno dwie pochodnie, niesmialo oswietlajac wejscie do katakumb. Jezorro i giermek udali sie tam niezwlocznie.
- Dobra, teraz twoja kolej - udaj sie czympredzej do PRR, postaw Cyklopa na strazy i otwórz skrzynie tym lomem. Zrób to cicho i pod zadnym pozorem nie dotykaj manuskryptu swoimi brudnymi lapskami. Zawin go w serwete i przynies na wzgórze. Martinos mlac przeklenstwa pod nosem zszedl w piwnice zamczyska.

Haha! Hahaha! A to spryciarze! Ale srogo sie pomylili, jesli mysleli ze mnie przechytrza. Ocototonie! Haha! Hahaha! [ciach 122 haha!]

- Masz? - zapytal juz za brama Jezorro.
- Tak, udalo sie. Twój fortel Panie byl genialny. Nim zapadnia przygniotla Cyklopa zdazylem wyniesc manuskrypt.
- Poka, poka…

[tu by?o zdjecie przepisu na biszkopt]

I kolejny raz sprytny Jezorro musial uznac wyzszosc ponurego Pneumatora. Martinos, poganiany kopniakami wscieklego króla, glosno przeklinal dzien, w którym odmówil wspólpracy z PiO Brothers i wstapil na sluzbe do Jezorra. Tak oto zlo i wystepek znów zatryumfowalo nad cnota i etyka, a tajemnica pageranku nie ujrzala swiatla dziennego do dzis.

The End / Fine / Koniec

Leave a Comment

Your comment

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.