December 17, 2008
Uncategorized
No Comments
Właśnie gdzieś przeczytałem, że dziennikarz który rzucił butami w Busha może zarobić 10mln dolców. Jakiś Arab czy Szejk da tyle kasy za jego obuwie.
Nie to, żebym był pazerny, ale też dałbym się skusić.
Mam nawet idealnie pasującą parę Martnesów:

i policzę taniej: przypierdolę butem dowolnemu politykowi za jedną jedyną bańkę.
Politrukom z PO i SLD nawet darmo.
October 22, 2008
Pozycjonowanie, Uncategorized
No Comments
Wujek zasadniczo pobieżnie ma w dupie systemy wymiany linków, oprócz swoich, nie korzysta, nie zamierza. Ale raz na jakiś czas wujek daje się omamić PijaRowcom i tak jak w Tesco przy kasie w koszyku wuja lądują niepotrzebne nikomu wkrętaki imbusowe, gumy balonowe bardzo zdrowe, zapalniczki z gołą dupą, itp., tak wuj musiał potestować kilka systemów SWL, boby skisł.
Ofkors, szlachectwo zobowiązuje, niski numer PP, jak w Oświęcimiu również, więc wuj korzystał z Linkora, nawet gdy ten był prawie zdechły, z powodzeniem. I ma jak najlepsze wspomnienia, choć czasy wbicia “pozycjonowania” czy “bielizny” bezpowrotnie minęły. Gdy zaczęło się robić Viagrowo wuj wyszedł z systemu, jak nie przymierzając “prof.” Bartoszewski z w/w przybytku, czyli dobrowolnie i w wolnej chwili.
Udał się był do Linkuja, który równoczesnie z Linkorem testował, ze słabym efektem, ale na bezrybiu i rak ryba. Krótka ta przygoda trwała dopóty dopóki wuj nie zauważył, że nic tak nie daje kopa w serpach jak podkasanie rękawów i praca, a na systemy można co najwyżej ponarzekać, nie liczyć. Nastąpił więc okres wzmożonej pracy na zapleczu i efekt był taki, że wuj nie liczył już #1 ale ważył kilogramami. I nastąpiło tąpnięcie, co nastąpić musiało, bo każdy orgazm z czasem mija, nawet u feministek.
Wuj wtenczas sporo czytał PiO, lekkomyślnie sądząc, że ludzie się tam wypowiadający wiedzą co prawią, cóż, młodość-naiwność. A były to czasy, trzeba wam wiedzieć drogie dziatki, gdy forum PiO nie było jeszcze tablicą reklamową i centrum supportu zaprzyjaźnionych firm, ale zwykłym szaroburym forum, na którym wuj miał przyjemność wielokrotnie trollować i się spierać. Ale do rzeczy, do rzeczy…
Pojawił się Linkorn i już, już wujek miał się rejestrować, gdy nieopatrznie głos zabrał właściciel, mr. Anioł i czar był prysł jak kondom z wodą święconą. Zatem wujek nie miał zaszczytu poznania systemu tak wybitnego, który nawet, wedle słów samego Upadłego , potrafił wypromować “download” w Google.pl na 40 pozycje, i uroki korzystania z tak wydajnej maszyny do pozycjonowania pozostały dla wuja niedostępne. Równocześnie rosła konkurencja…
Linkme, czy jak sie to ustrojstwo nazywa, rozpoczął promocję na PiO w podobnym czasie co Linkorn, niestety w podobny sposób właściciel prezentował wdzięki systemu i z podobnym, jak na mnie, skutkiem. Wuj stara się być elastyczny i przymykać oko na niewielkie niedoskonałości i błędy, jednak oddanie nawet tak nieefektownego zaplecza w ręce … z brzytwą wydało się wujowi złym pomysłem. Dodatkowo zapewnienia o uczciwości systemów, osób o tak marnej reputacji w branży, skutecznie studziło zapal do instalacji tego syfu.
W międzyczasie pojawiło się wiele pomniejszych projektów, które wuj pomija celowo lub niechcący uszły jego uwadze, aż tu nagle…
Sruuu! Buuum! Lubuduu! Guru pozycjonowania w postaci księcia ciemnoty tfu! ciemności zstąpił był na nasz padół i dał w ręce narzędzie o śmiertelnej wręcz skuteczności (tak przynajmniej wynika z oficjalnej ulotki). Czas i przestrzeń zawirowały, Google zwolniło wszystkich dyrektorów, KillBill zawiesił bloga - a to dopiero początek trzęsienia. I faktycznie, wuj potestował, wciąż “testuje” niewielką ilością punktów i z wielkim smutkiem musi przyznać, że system coś tam daje. Prawie nic, mniej niż na starcie, coraz słabiej po modernizacjach/modyfikacjach/usprawnieniach, ale wciąż. Szkoda, że prowadzi go dyletant w sprawach SEO, który na dodatek zapomniał o Złotej Zasadzie: “lepiej milczeć i uchodzić za głupca, niż się odezwać i rozwiać wątpliwości” a promując swój system wynajął kundelki do szczekania na konkurencję, no ale system jest. Nie ma - żadna strata, jest - tyż dobrze.
Krupek. Nic więcej nie przychodzi do głowy wujowi poza: WIELKIE ROZCZAROWANIE. System opuszczony, słaby po prostu, nieintuicyjny, szkoda słów i zaplecza.
Po wielkim SRUU, jak u Hitchcocka, powinno być jeszcze głośniejsze BUUM, co nastąpiło i objawiło się w postaci SEOdopalacza. Jak to u Jeża drzewiej bywało: jeśli coś mówi, że zrobi - to mówi, a jeśli coś zrobi - to mówi, że zrobił, więc informacja ta doszła do brudnych i szpiczastych, jak to u trolla, uszu wuja i gorączkowo rozpoczął on dodawanie zaplecza, pół nocy czyścił stare, zakurzone domeny i instalował preclodopalacze, aż gdzieś tak około 4.00 w nocy myśl pewna zaczęła mu drążyć we łbie. Myśl z gatunku tych co to wejdą i za cholerę nie chcą wyleźć, jak nie przymierzając ruscy do Osetii: “A po cholerę ci to? Co ci to daje? Spaprasz sobie wszystkie domeny, wejdziesz w największe śmietnisko stworzone ludzką łapą, będziesz musiał śledzić jakieś przeliczniki, procenty, wskaźniki, pierdolniki, wykresy, pisać artykuły, itp. Na chuj ci to, mało masz roboty? Leziesz za stadem jak inne owce.”
Po tej zdumiewającej refleksji wujek zauważył Gotlink i zakochał się w nim, albowiem wuj wielce potrzebował miłości, choćby do anonimowego systemu. Niestety system nie odwzajemniał uczucia wujka, a raczej odwzajemniał, ale nie tylko do wujka i nie tylko miłość ale nawet porno, duszno, hazardowo. A że wujowi, przeciwnie niż od erotyki, od porno opada, opadło też uczucie do Gotlinka i wszystkich innych systemów. Tym sposobem wujek uratował jedną owieczkę (siebie) od rzezi lub co najmniej strzyżenia, choć inne z pewnością napiszą, że wypas systemy!
I wtedy nadszedł spokój… wuj westchnął, pierdnął i położył się spać a domeny poczekają na lepsze czasy. Na czasy, w których bez SRUU, bez BUUM, bez wsiowego PRu, cichutko i skromnie pojawi się Ktoś z praktyką, wiedzą i umiejętnościami, kto stworzy system dla ludzi i wyszukiwarek, a nie robotów i debili.